...::UŻYJ SWOICH ZŁUDZEŃ II::...


| Wojna Domowa| 14 Lat| Wczorajsze Dni|
| Pukając Do Bram Nieba| Stań W Ringu|
| Blues Śrutowej Strzelby| Załamanie| Nieźle Związana|
| Lokomotywa (Współudział)| Taka Fajna| Wyobcowana|
| Mogłaś Być Moją| Nie Płacz (Alternatywne Słowa)|
| Mój Swiat|


WOJNA DOMOWA

"To co tutaj mamy to niemożność porozumiewania się
Z niektórymi po prostu nie ma kontaktu...
Więc, masz to co mieliśmy tutaj w zeszłym tygodniu
On chce, żeby właśnie tak było
Więc, ma to!
Nie, nie podoba mi się to bardziej niż wam"
Patrzcie na waszą młodzież jak walczy
Patrzcie na wasze kobiety jak płaczą
Patrzcie na młodych jak umierają
Tak jak to zawsze robili

Patrzcie na nienawiść jaką wywołujemy
Patrzcie na strach, który karmimy
Patrzcie na życie jakie prowadzimy
Tak jak to zawsze robiliśmy

Ręce mam związane
Miliardy zmieniają strony
A wojny trwają z dumą wypranych mózgów
Za miłość bożą i nasze ludzkie prawa
A wszystkie te rzeczy są odrzucone na bok
Przez zakrwawione dłonie, których czas się nie zaprze
I zostają spłukane przez wasze ludobójstwo
A historia ukrywa kłamstwa naszych domowych wojen

Czy nosisz czarną opaskę
Kiedy strzelają do człowieka
Który powiedział "Pokój może trwać wiecznie"
A w moich pierwszych wspomnieniach zastrzelili Kennedy'ego
I otępiałem kiedy zrozumiałem o co tutaj chodzi
Więc nie dałem się wrobić w Wietnam
Jest mur w stolicy (Waszyngtonie) by wszystkim nam przypomina
Że nie można ufać wolności
Kiedy nie jest w twoich rękach
Kiedy każdy walczy o swoją ziemię obiecaną

A ja nie potrzebuję waszej wojny domowej
Ona karmi bogatych i grzebie biednych
Wasz głód władzy sprzedaje żołnierzy
W sklepie spożywczym z ludźmi
Czy to nie jest świeże?
Nie potrzebuję waszej wojny domowej
Patrzcie na buty, które zakładacie
Patrzcie na krew, którą przelewamy
Patrzcie na świat, który zabijamy
Tak jak to zawsze robiliśmy
Patrzcie na wątpienie, w którym się tarzamy
Patrzcie na wodzów, za którymi idziemy
Patrzcie na kłamstwa, które przełykamy
I nie chcę więcej słyszeć
Mam ręce związane
Bo po wszystkim co widziałem zmieniłem zdanie
Ale wojny nadal się toczą z biegiem lat
Bez miłości
Boga ani praw ludzkich
Bo wszystkie te marzenia są odrzucone na bok
Przez krwawe dłonie nawiedzonych
Którzy niosą krzyż zabójstwa
A historia nosi blizny naszych wojen domowych

"Praktykujemy selektywną anihilację merów i urzędników państwowych
Po to na przykład by stworzyć próżnię
Potem wypełniamy tę próżnię
W miarę jak wojna ludowa postępuje
Zbliża się pokój"
Ja nie potrzebuję waszej wojny domowej
Ona karmi bogatych i grzebie biednych
Wasz głód władzy sprzedaje żołnierzy
W sklepie spożywczym z ludźmi
Czy to nie jest świeże?
Nie potrzebuję waszej wojny domowej
Nie potrzebuję waszej wojny domowej
Wasz głód władzy sprzedaje żołnierzy
W sklepie spożywczym z ludźmi
Czy to nie jest świeże
Nie potrzebuję waszej wojny domowej
Nie potrzebuję jeszcze jednej wojny
Nie potrzebuję jeszcze jednej wojny
Cóż takiego domowego jest w tej wojnie?


14 LAT

Próbuję i czuję wreszcie światło słońca
Ty przynosisz deszcz
Próbujesz i dajesz mi w kość twoimi skargami
Płaczesz i jęczysz i skarżysz się
Wyjesz i rozdzierasz mnie aż po szyję twoim smutkiem
Dotyk, który przynosisz
Po prostu przepadł po 14 latach
Tak trudno utrzymać własną głowę...to właśnie mówię
Wiesz, byłem żebrakiem
Grałem złodzieja
Byłcm psem...którego wszyscy usiłowali bić

Ale to byto 14 lat ciszy
To było 14 lat bólu
To było 14 lat, które minęło bezpowrotnie
I których nigdy już nie będę miał
Twoje głupie koleżanki mówią ci że ja jestem winien
No, one są zużytym szmelcem, wypadły z gry
Tym razem do mnie należy ostatnie słowo
Słyszysz co mówię?
Próbowałem spojrzeć na to z twojej strony
Dziś to już nie działa
Przepadło po 14 latach
Tak trudno utrzymać własną głowę...to właśnie mówię
Wiesz...byłem handlarzem
Wystającym na twojej ulicy
Byłem psem...którego wszyscy usiłowali bić
Ale to było 14 lat ciszy
To było 14 lat bólu
To było l4 lat, które minęło bezpowrotnie
I których nigdy już nie będę miał
Bzdury i kontemplacja
Trudnią się plotkarstwem
Gdyby znały choć połowę prawdy
Co by powiedziały?
No, ale ja jestem poza polem zainteresowań
Czas na grę
Te ostatnie 4 lata szaleństwa na pewno ustawiły mnie
Nie odzyskasz 14 lat w jeden dzień
Tak trudno utrzymać własną głowę
Po prostu wynoś się
Wiesz...jak dziwka, powiedziała, że nic nie jest za darmo
Oh, próbowałem spojrzeć na to z twojej strony
Próbowałem spojrzeć na to z twojej strony


WCZORAJSZE DNI

Wczoraj było tak wiele rzeczy o których nic nie mówiono
Teraz kiedy zacząłem się uczyć czuję, że się starzeję
Bo wczorajsze dni nic dla mnie nie miały
Stare obrazki, które zawsze będę oglądał
Czas zżera strony w mojej księdze wspomnień
Modlitewnik w kieszeni i żadnego wpływu na los
Będę nadal się poruszał nie mając czasu by postawić stopę
Bo wczorajsze dni nic dla mnie nie miały
Stare obrazki, które zawsze będę oglądał
Niektóre sprawy potoczyłyby się lepiej
Gdybyśmy tylko im pozwolili
Wczorajsze dni nic dla mnie nie miały
Wczorajsze dni nic dla mnie nie miały
Nic dla mnie nie miały
Wczoraj było tak wiele rzeczy których mi nie pokazano
Nagle spostrzegłem tym razem że jestem na ulicy całkiem sam
Wczorajsze dni nic dla mnie nie miały
Stare obrazki, które zawsze będę oglądał
Nie mam czasu by wspominać stare nowinki
Wczorajsze dni nic dla mnie nie miały


PUKAJĄC DO BRAM NIEBA

Mamo weź ode mnie tę odznakę dłużej nie mogę jej używać
Robi się ciemno, zbyt ciemno by dojrzeć

Czuję jakbym pukał do bram nieba
Pukając do bram nieba
Pukając do bram nieba
Pukając do bram nieba
Pukając do bram nieba
Mamo zakop moją broń do ziemi nie mogę już z niej strzelać
Ta zimna, czarna chmura schodzi w dół
Czuję jakbym pukał do bram nieba
Pukając do bram nieba...
"Jack ty lepiej zacznij szukać swojego
Miejsca w szeregu, bo tylko ty stoisz
Naprzeciw twego umęczonego libido, banku i grabarza
Na zawsze, i nie byłoby to
Szczęściem, gdybyś uszedł życiu z życiem"
Pukając do bram nieba...


STAŃ W RINGU

Dlaczego na mnie patrzysz jeśli mnie nienawidzisz
Dlaczego miałbym patrzeć na ciebie skoro
wywołujesz również we mnie nienawiść
Zemsta niebios wisi w powietrzu
Nawet nie rozumiem czemu u diabła cię to obchodzi
Nie trzeba mi twej zazdrości
Po co wciągasz mnie w swą nędzę
Kiedy gapisz się na mnie, myślisz, że nie czuję
Ale łopatą ci przyłożę za to
Dobrze wiesz, że nie mogę ukryć tego, że się dobrze bawię
Bo wiem, że nie włączysz się w moją grę o nie
A kiedy powiesz o sterylizacji tak
Ja będę pisał twój nekrolog

Masz niewyparzoną gębę od wstrzykniętego siliconu
Czystego metylu i drożdżowej infekcji
Tlenione blond włosy, wargi kremowane kolagenem
Kim jesteś by krytykować moje intencje
Znasz manipulatorskie sztuczki
Tak jak masz moje wady
Przyszło mi do głowy, że byłoby miło
Chciałbym rozwalić ci głowę o moje wady
Ból!!!

I to dotyczy wszystkich was śmiecie z prasy
Którzy chcecie narobić gówna drukując kłamstwa
Zamiast tego co powiedzieliśmy
To znaczy ty Andy Secher z Parady Hitów
Circus Magazine Mick Wall z Kerrang
Bob Guccione Junior z Hiszpanii
Co ty p...ś Cuz twój tatuś ma więcej c...k niż ty?
P...ę ciebie możesz mi polizać

Zdzieranie forsy z dzieciaków
Kiedy oni będą płacili ciężko zarobione pieniądze
Żeby przeczytać o grupach, które chcą poznać
Drukowane kłamstwa wstrzymają kontrowersje
Chcecie mnie zantagonizować zantagonizować mnie s...le
Stań w ringu s...lu a skopię twoją małą p...ną dupę śmieciu
Nie lubię cię, nienawidzę cię
Skopię ci dupę, o tak, o tak

Możecie nie lubić naszej pewności
Budujemy świat z anarchii, oh tak

W tym rogu ważący 850 funtów Guns N'Roses
Stańcie w ringu, tak!

Tak, tę piosenkę dedykujemy
Wszystkim fanom Guns N'P...m Roses
Którzy stoją przy nas poprzez całe to p...e gówno
A tym wszystkim przeciwnikom
Hmm...dobrze


BLUES ŚRUTOWEJ STRZELBY

Czuję blues śrutowej strzelby blues śrutowej strzelby
Mówię, że nie wiem co zrobiłem
Ale wiem, że muszę wyruszyć
Czuję blues śrutowej strzelby blues śrutowej strzelby
Nie mogę ciągle tutaj tkwić
Mam zbyt wiele to stracenia

A teraz wydmuchujesz dym
Myślę, że jesteś tylko wielkim żartem
Ja... muszę się dużo nauczyć
Nadal czekam, aż głowy się odwrócą
Mówisz, że kroczę po linii
K...a, przesuwają ją ciągle
Przejdź milę w moich butach
A potem powiedz mi o śpiewaniu bluesa
Dostajesz to za co zapłaciłeś
A wolność naprawdę wiele kosztuje
A kiedy zdzierasz forsę z dzieci
Ktoś j...e twoją żonę
To nie robiło nigdy różnicy
To tylko w ten sposób możesz przeżyć

Czuję blues śrutowej strzelby blues śrutowej strzelby...

A teraz pytasz mnie dlaczego
Powiedziałem by zrobić to lub umrzeć
Wsadzę ci to prosto w gębę
A potem postawię cię na twoim p...m miejscu
A ty możesz... pocałować mnie w dupę
I myślę, że to takie niskie
Ja... po prostu jestem zatroskany
Nadal czekam by ci dupę przypaliło
Ooh, chcesz konfrontacji
Dam ci p...ą szansę
Dla twojej słownej masturbacji
Ja... po prostu lubię tańczyć
Jak brzmi ta prowokacja
Po prostu stawiam się
I zmęczyła mnie frustracja z życia w twoich kłamstwach
I jestem naładowany oburzeniem mówię, że ktoś musi umrzeć
Czuję blues śrutowej strzelby blues śrutowej strzelby...
Czuję blues śrutowej strzelby blues śrutowej strzelby
Słuchaj s...lu zaraz zapłacisz coś winny
Czuję blues śrutowej strzelby blues śrutowej strzelby
Jeśli będziesz się stawiał wtedy wiesz, że przegrasz
Wiem
Wiem (Są sposoby - które - możemy znależć)
Wiem, wiem
Myślisz, że ktokolwiek z ilorazem inteligencji powyżej 15
Uwierzy w to gówno...zakuta pało nic tylko p...a c...a


ZAŁAMANIE

Wszyscy przychodzimy zziębnięci
Schodzimy z drutów
I każdy ogrzewa się przy innym ognisku
Kiedy czasem się sparzymy
Można by myśleć, że to będzie nauczka
Że ta którą kochasz jest tą która powinna cię wznieść
Jeśli takiej nie masz to lepiej idź i odszukaj ją
Tak jak dzieci chowające się w szafie
Nie wiedzą, co dzieje się na zewnątrz
Czasem jesteśmy tak daleko od bitej drogi
Damy wywieść się w pole
Poprzez salonową sztuczkę lub chytre słowo
Rękę ukrytą w rękawie
Pomyśleć, że ten kogo kochasz
Może teraz cię zranić
W to raczej trudno uwierzyć
Ale, droga, każdy czasem gryzie rękę, która go karmi

Kiedy spojrzę wokół wszyscy wpędzają mnie w rozpacz
Wiec oni albo ja, ale ja nie widzę miejsca
Gdzie można znaleźć spokój
Gdyby tylko ktoś nie był obojętny
Znalazłby odrobinę czasu
Chwilę, by spróbować zrozumieć, że ktoś inny jest w rozpaczy
Pamiętaj, że o grze zwanej życiem
Nikt nie powie, że jest uczciwa

Załamanie
Pozwólcie mi teraz to usłyszeć
Załamanie
Pozwólcie mi teraz to usłyszeć
Tak
Załamanie
Pozwólcie mi teraz to usłyszeć
Załamanie
Pozwólcie mi teraz to usłyszeć
Niech diabli wezmą twoje złe ego
W porządku

Poznałem czym jest zimno
Czuję się w nim jak w domu
Za mało ze mnie zostało by wychodzić
Wolę być zostawionym w spokoju
Ale kiedy wzywam cię z przyzwyczajenia, to znaczy
Że zabrakło mi miłości i muszę ją mieć
Czy dałabyś ją gdybym. spełnił twoje życzenia
Jak wtedy gdy wiedzieliśmy, że ją mamy
Ale teraz gdy szkoda została wyrządzona znowu uciekamy
Zabawne, jak wszystko było różane (Roses)
Kiedy trzymaliśmy broń (Guns)
Dlatego tylko, że zwyciężacie
Nie sądźcie, że jesteście szczęśliwcami
Załamanie
Pozwólcie mi teraz to usłyszeć
Załamanie
Tak
Załamanie
Załamanie
Pozwólcie mi teraz to usłyszeć
Oto gonię tego, który ich wyzwał
Niebieskie łachudry na kołach
Złowrogi szwadron samochodów za naszym samotnym jeźdźcem
Ostatnim amerykańskim bohaterem
Elektrycznym sintarze
Półbogu
Superkierowca złotego zachodu!
Dwa wredne nazistowskie wozy są tuż tuż
Piękny, samotny jeździec
Wozy policyjne zbliżają się coraz bardziej
Do duszy naszego bohatera w obdarzonym duszą pojeździe, tak kochanie!
Już mają uderzyć, dorwać go,
Rozbić! Zgwałcić!
Ostatni piękny, wolny duch na tej planecie

Ale... napisano, że jeśli zły duch uzbroi tygrysa w pazury
Brahman dostarczył skrzydeł gołębicy
Tako rzecze super guru

Słyszałeś?


NIEŹLE ZWIĄZANA

Znam tę laskę, mieszka na Melrose
Nie można jej zaspokoić bez zadania bólu
Piątkowy wieczór wzbiera w jej wnętrzu...znowu
No, strzel z bata bo ta suka jest niepoczytalna
Serio
Jest nieźle związana wisząc głową w dół
Jest nieźle związana i nie możesz jej dosiąść
Jest nieźle związana wisząc głową w dół
Nie mogę powiedzieć, że jest właściwą osobą
Oh nie, oh nie, oh nie
Pewnego razu był sobie rock and rollowy zespół
Toczący się ulicami
Mijał czas i on zmieniał się w żart
Po prostu potrzebowaliśmy coraz więcej spełnienia... uh, huh
Mijał czas i wszystko uleciało z dymem
Ale sprawdź to
Jest nieźle związana wisząc głową w dół
Jest nieźle związana i nie możesz jej dosiąść
Jest nieźle związana wisząc głową w dół
Nie mogę powiedzieć, że jest właściwą osobą
Oh nie, oh nie, oh nie
Kiedyś robiłeś pieniądze, to trudniej robić teraz
Mogłoby być znacznie trudniejsze niż myślisz
Po prostu znalazłem milion dolarów które ktoś zapomniał
To dni jak ten popychają mnie do działania
Chłodne i pełne napięcia
Jest nieźle związana wisząc głową w dół
Jest nieźle związana i nie możesz jej dosiąść
Jest nieźle związana wisząc głową w dół
Nie mogę powiedzieć, że jest właściwą osobą
Oh, jest właściwą osobą ...(etc)
(Ale mogę powiedzieć ci to i owo o czymś innym
Jeśli chcesz wiedzieć - wiesz o co mi chodzi)


LOKOMOTYWA (WSPÓŁUDZIAŁ)

Znajdę sposób na uleczenie tej samotności
Tak, znajdę sposób na uleczenie bólu
Gdybym powiedział, że jesteśmy w przyjaźni
1 nasza miłość nigdy się nie skończy
Jak dawno miałem twoje zaufanie
Otworzyłem drzwi, gdy na zewnątrz było zimno
W nadziei, że znajdziesz drogę do nich
Ale jak mogę cię ochraniać
Lub starać się ciebie nie zaniedbywać
Kiedy nie chcesz wziąć miłości, którą daję
Sprawiłem sobie złudzenie i powiesiłem na ścianie
Pozwoliłem by wypełniło mi głowę marzeniami
1 teraz muszę je wszystkie mieć
Ale, oh ich smak nie jest tak słodki jak mógłby się wydawać
Tak, chyba rzeczywiście nie jest to te przesądne złudzenia
Które pompują krew do serca show biznesu

Wiesz nigdy nie sądziłem, że to zabierze tyle czasu
Wiesz, nie wiedziałem jak być silnym
Tak, pozwoliłem tobie ukształtować mnie
Ale czuję się zgwałcony przez ciebie
Bo wdarłaś się w mój świat i w moje piosenki
Więc teraz zamknąłem drzwi by zimno od siebie odsunąć
Wygląda na to, że odnalazłem wolę życia
Ale jak mogę ciebie zapomnieć albo próbować cię nie odtrącać
Skoro oboje wiemy, że przebaczenie wymaga czasu

Słodycz jest cnotą
A ty straciłaś tę cnotę dawno temu
Wiesz, chciałbym cię zranić
Ale moje sumienie mówi na to: nie!
Mogłabyś sprzedać swoje ciało na ulicy każdemu napotkanemu
Który chciałby spróbować wejść w twe wnętrze
I rozpłatać twą niewinność
Bo moja kochanka ma lokomotywę
Moja kochanka wypadła z torów
Moja kochanka ma lokomotywę
Muszę tę sukę zrzucić z grzbietu
Wiem, że wygląda na to, że oszalałem
Przypatrz się lepiej, nie mnie należy winić, Nie!

Zabawię się ze swą frustracją
Będę oglądał wielki ekran w mojej głowie
Wolę zrobić objazd bo ta droga nie staje się lepsza
Zostałem znowu odcięty twoim ciągiem myśli
Staraj się oswoić tego chłopca, bo jest dziki
Staraj się oswoić tego chłopca, bo jest mężczyzną
Serduszko, nie rozśmieszaj mnie
To zbyt głęboka woda dla ciebie
I sądzę, że może powinnaś przerwać póki możesz
Możesz spożytkować złudzenie, pozwól mu się ponieść
Żyjemy i uczymy się i potem czasem lepiej sobie pójść
Ja po prostu tu sterczę
To jedyne miejsce gdzie mogę pozostać przynajmniej na razie
Zbyt ciężko pracowałem na swoje złudzenia
By je, ot tak sobie odrzucić

Czekam spokojnie na pocieszenie
Mijając miłość, która umarła
Wiem, że to nie jest łatwe
Więc czemu miałabyś mi wierzyć
Kiedy zawsze miałem tak wiele rzeczy do powiedzenia
Wezwanie psów do powrotu, dokonano prostego wyboru
Bo dokazujące serca czasem mogą wpaść we wściekłość
Wiesz, próbowałem cię zbudzić
Chodzi mi o to, że ile czasu może ci zabrać
Otwarcie oczu i przewrócenie strony?

Grzeczność to skarb, którym rzadko mnie obdarzałaś
Więc powiem to w zasadzie
Do wszystkich takich jak ty, które znałem
Wiecie, chciałbym ogolić wam głowy
A wszyscy moi przyjaciele mogliby je pomalować na czerwono
Bo miłość dla mnie jest ulicą dwukierunkową
A wszystko, czego naprawdę potrzebuję to spokój

Bo moja kochanka ma lokomotywę...

Uczucie jest szczęściem
Czy możesz odnaleźć je w twoim podłym sercu
Starałem się to utrzymać w kupie
Ale drżenie rozerwało mój bibularz
Tak, wiem, że trudno się z tym pogodzić
Kiedy wszystko co wypracowaliśmy zmarnowało się
Ale jesteś tak głupią kobietą
A ja jestem tak głupim mężczyzną
Tyle, że miłość podobnie jak czas ma swoje plany

Bo moja kochanka ma lokomotywę
Moja kochanka wypadła z torów
Moja kochanka ma lokomotywę
Muszę tę sukę zrzucić z grzbietu
Wiem, że wygląda na to, że oszalałem
Przypatrz się lepiej, nie mnie należy winić
Tak
Jeśli miłość jest ślepa, to kupię sobie chyba laskę
Miłość jest tak dziwna


TAKA FAJNA

Jak ona mogła wyglądać tak pięknie
Jak to mogło się stać, że mogła być moja
Jak mogła być tak wyniosłą
Brano mnie za głupca tak często
To jest historia człowieka który pracuje tak ciężko jak może
By stanąć na własnych nogach
Ale książka zawsze spłonie kiedy akcja staje się wartka
I zostawia złamanego człowieka
Jak mogła być tak wyniosłą
Jak mogła być tak piękną
Winny jestem wdzięczność przyjacielowi
Moi przyjaciele zawsze przybędą by mi pomóc, tak!
To jest historia człowieka który pracuje tak ciężko jak może
By stanąć na własnych nogach
Ale księga zawsze spłonie kiedy akcja staje się ciekawa
I zostawia złamanego człowieka
Gdybyś tylko mogła żyć jak ja żyję
Zobaczyłabyś jak wiele dla mnie znaczysz
Kiedyś patrząc nocą do góry widziałem tylko ciemność
Teraz już widzę gwiazdy
Chciałbym sięgnąć i zerwać jedną dla ciebie
Kiedy światła przygasły w twoim domu
Tak, wtedy byłem szczęśliwy
Znój jaki znoszę dla ciebie
Tak... myślę, że wiesz skąd się bierze

Tak, kiedyś patrząc nocą do góry widziałem tylko ciemność
Teraz już widzę gwiazdy
Chciałbym sięgnąć i zerwać jedną dla ciebie
Kiedy światła przygasły w twoim domu
Tak, wtedy byłem szczęśliwy
Znój jaki znoszę dla ciebie
Myślę, że wiesz skąd się bierze
Jak mogła wyglądać tak dobrze (tak dobrze)
Jak mogła być tak piękną
Jak mogła być tak wyniosłą
Jak to mogło się stać, że mogła być moją


WYOBCOWANA

Kiedy mówisz do siebie i nikogo nie ma w domu
Może ci się wydawać, że przyszłaś sama na ten świat
(Sama)
Zatem nikt nie powiedział ci kochanie jak to będzie
Wiec co się z tubą stanic kochanic
Musimy chyba poczekać i zobaczyć
Raz dwa

W sercu stary, ale mam tylko 28 lat
I jestem o wiele za młody by pozwolić miłości złamać moje serce
Młody w sercu, ale robi się zbyt późno
By znaleźć się tak daleko od siebie
Nie wiem jak miałabym nie znaleźć ostatnio
I czego więcej miałabyś ode mnie żądać
Jak mogłaś stwierdzić, że ciebie nic potrzebuję
Kiedy brałaś wszystko
Mówię, brałaś wszystko ode mnie

Młody w sercu i staje się tak trudnym czekać
Kiedy nikt kogo znam nic kwapi się mi pomóc
Stary w sercu, ale nie mogę się wahać
Jeśli mam znaleźć swoją drogę wyjścia
Nadal mówiąc do siebie i nikogo nic ma w domu
(Sam)
Zatem nikt nigdy nam nic powiedział jak to będzie
Więc co się z nami stanie kochana?
Chyba poczekamy i zobaczymy,
Kiedy poznam wszystkie powody
Może znajdę inny sposób, znajdę inny dzień
Po wszystkich zmiennych kolejach mego życia
Może uda mi się następnym razem i teraz po tym załamaniu
Przestań nosić głowę w chmurach
Jesteś z powrotem na ziemi i nie mówisz tak głośno
I nic kroczysz tak dumnie już nic, bo i po co ci?

Tak, zbyt wiele razy skakałem do wody by stała się mi domem
Jestem tu z własnej woli, dryfuję samotnie
Jeśli tego nic widać, poczekaj i wyczytaj to między wierszami
Bo widzę jak burza się zbliża
A fale wzbierają tak wysoko
Wydaje się, że wszystko co znaliśmy jest tutaj
Dlaczego musi odpłynąć i zginąć?

Nie znajdę takiej, która cię zastąpi
Chyba będę musiał przez to przejść
Tym razem, oh, tym razem obejdę się bez ciebie

Wiedziałem, że burza się zbliża
Wszyscy przyjaciele mówili, że wzniosłem się wysoko
Ale nigdy nic chciałem by zginęło to co znaliśmy tutaj


MOGŁAŚ BYĆ MOJĄ

Jestem zimnym pożeraczem serc
Zdolnym spalić i rozerwę twoje serce na dwoje
I zostawię cię leżącą w łóżku
Będę za drzwiami nim się zbudzisz
To nic nowego dla ciebie
Bo myślę, że ten film również widzieliśmy
Bo mogłaś być moją ale ci odbiło
Z twoją trzaskającą buzią i kokainowym językiem
Niczego nie dokonasz
Mówię, że mogłaś być moją
Wakacje zaczynają się, a potem kończą
To nic nowego dzisiaj
Zbieraj inne wspomnienia
Kiedy wracam do domu późną nocą nie pytaj gdzie byłem
Tylko licz twoje gwiazdy, jestem znowu w domu
Bo mogłaś być moją ale ci odbiło
Z twoją trzaskającą buzią i kokainowym językiem
Niczego nie dokonasz
Mówię, że mogłaś być moją
Wyjeżdżałaś rysować zbyt wiele razy
Dlaczego nie dasz sobie z tym spokoju
Dlaczego?
Musisz znaleźć inny powód do płaczu

Kiedy starałeś się przetrącić mój grzbiet
Ja zachodziłem w głowę
Nie ważne jak to robimy
Bo zawsze koniec jest ten sam
Możesz starać się o większą skuteczność
Ale twoje oklaski słabną
A ja mógłbym spać z tym do rana
Ale ten koszmar nigdy się nie kończy
Nie zapomnij zadzwonić do moich adwokatów ze śmiesznymi żądaniami
I możesz posunąć się we współczuciu daleko
Ale to zbyt wiele bym mógł to znieść
Bo ta podróż w sypialnym już się przeciąga
Powiedz jak długo to już trwa
Ponieważ 5 lat to wieczność a ty jeszcze nie wyrosłaś
Mogłaś być moją ale ci odbiło
Z twoją trzaskającą buzią i kokainowym językiem
Niczego nie dokonasz
Mówię, że mogłaś być moją
Powinnaś być
Mogłaś być moją
Tak!


NIE PŁACZ (ALTERNATYWNE SŁOWA)

Gdybyśmy mogli przewidzieć jutro
Cóż z twoich planów
Nikt nie może żyć w smutku
Zapytaj wszystkich przyjaciół
Czas, który brałaś jak leci jest znowu w cenie
Byłem tym, który zmywał krew z twoich dłoni
Nie płacz tej nocy
Nadal cię kocham mała
Nie płacz tej nocy
Nie płacz tej nocy
Jest niebo ponad tobą mała
I nie płacz tej nocy
Wiem czego pragnęłaś
To nie jest to co masz
Gdy wszyscy wokół gadają ty dostajesz świra
Gdybym stanął przy tobie co byś odczuła
Wiedząc, że twa miłość wybrała
A każda miłość jest prawdziwa
I nie płacz tej nocy
Nie płacz tej nocy
Nie płacz tej nocy
Jest niebo ponad tobą mała
I nie płacz tej nocy

Myślałem, że mogę żyć w twoim świecie kiedy lata mijały
Z wszystkimi głosami, które słyszałem coś umierało
A kiedy będziesz kogoś potrzebowala moje serce cię nie odtrąci
Tak wielu zdaje się być samotnymi
Nie mając nawet do kogo płakać
I nie płacz tej nocy
I nie płacz tej nocy
I nie płacz tej nocy
Jest niebo ponad tobą mała
I nie płacz
Nigdy nie płacz
Nie płacz tej nocy
Mała może kiedyś...
Nie płacz
Nigdy nie płacz
Nie płacz
Tej nocy


MÓJ ŚWIAT

Chcesz wkroczyć w mój świat
To socjopsychotyczny stan szczęścia
Byłaś spóźniona w rzeczywistym świecie
Ile razy uderzałaś i nie trafiałaś?
Twoje prześwietlenie pokazuje zniekształcenie
Chcę zaśmiać się na śmierć
Z niecelnej synapsy o zachwianej konfiguracji
Będę trzymał linę, kiedy będziesz łapała oddech
Chcesz coś mi powiedzieć więc mów!
Chcesz coś mi powiedzieć
Nie możesz do mnie mówić
Nie rozumiesz swojej płci
Nie byłaś jeszcze j...a w głowę
Zróbmy to, zróbmy to, zróbmy to!
Oh mój krzywy uśmiechu
Zgadnij co teraz robię?