...::KŁAMSTWA::...


| Lekkomyślne Życie| Grzeczni Chłopcy|
| Do Miasta| Matka| Cierpliwość|
| Kiedyś Ją Kochałem| Jesteś Szalona|
| Jeden Z Miliona|


LEKKOMYŚLNE ŻYCIE

Jestem beztroski i nie czuję bólu
Wiesz, że nie muszę się kontrolować
Z pan brat z niebezpieczeństwem
Zawsze na ostrzu
Miliony wizji w mojej głowie

Takie życie nigdy mi nie przeszkadzało
Wiem jak przetrwać i wiesz, że znam swoja rolę

Jestem na wiecznych wakacjach
Żyję na papierosach i winie
Nigdy nie jestem sam, bo mam siebie
Tak, cały czas udaję siebie

Takie życie nigdy mi nie przeszkadzało
Wiem jak przetrwać, bo to płynie prosto z serca
Prowadzę lekkomyślne życie i nie potrzebuję twojej rady
Prowadzę lekkomyślne życie i wiesz, że to moja jedyna wada

Lekkomyślne życie, prowadzę lekkomyślne życie!
Prowadzę lekkomyślne życie, i wiesz, że to moja jedyna... (x2)

GRZECZNI CHŁOPCY

Pojawiła się w mieście jak kwitnąca róża
Roztaczająca słodką woń
Kolor spłowiał, a płatki opadły
Nikt w mieście nie płakał
Po ulicach walają się śmieci
Chronione przez miliony much
Wielgachne karaluchy
Wprowadziły się i zamieszkały na dobre
Powiedziałem, grzeczni chłopcy nie grają rock n' rolla!
Grzeczni chłopcy nie grają rock n' rolla!

Nie jestem grzecznym chłopcen!

Super szesnastka, niewinna i czysta
Tak bardzo chciała być na luzie
Spotkała faceta i dała mu buziaka
Zapłaciła swoją cenę leżąc na plecach
Bardzo chciała robić dobrze chłopcom
I skończyła jako zabawka
Poszła na całość i zmarnowała sobie życie
Kłamstwa i niedotrzymywane obietnice

Grzeczni chłopcy nie grają rock n' rolla! (x2)

Ja nie jestem grzecznym chłopcem! I nigdy nie byłem
Była młoda i niewinna, kiedy pojawiła się w mieście
Lubiła się zabawić na libacjach
Teraz leży w paskudnie brodnym pokoju
Zabijając ból
Po ulicach walają się śmieci
Chronione przez miliony much
Wielgachne karaluchy
Wprowadziły się i zamieszkały na dobre

Grzeczni chłpocy nie grają rock n' rolla!

DO MIASTA

Pakujesz manatki i ruszasz do miasta
Czegoś ci w domu brakuje
Przegarniasz włosy i wyglądasz naprawdę ładnie
Czas zacząć żyć na własną rękę
Zawsze walczysz z mamą i tatą
Twoje życie rodzinne to jeden wielki ból!
Kiedy wreszcie ruszysz do miasta?
Musisz się ruszyć! (x2)
Czas sie ruszyć!

Rusz się! (x2) Czas się ruszyć

Mamie ukradłaś samochód, a tacie jego kartę kredytową
Masz szesnaście lat i nie możesz znaleźć przcy, daleko nie zajdziesz
Zawsze bawisz się z belframi i policją
To zbyt szalone!
Kiedy wreszcie ruszysz do miasta?
Do mista

Rusz się! Rusz się!
Czas się ruszyć
Do miasta, gdzie musi ci się udać
Ach dzieciaku. Czy to nie żałosne?
Czasem może być naprawdę do dupy
No dalej, uderz mnie

Jesteś na ulicy i wcale nie jest tak przyjemnie
Na nowo musisz zdobywać to, co cię bawi
Robisz wszystko dla pieniędzy
Czasem kończysz na kolanach!
Towar kupujesz u miejscowych handlarzy i ćpunów
Życie w mieście to jeden wielki ból!
Ale ty musiałaś ruszyć do miasta

Rusz się! Rusz się!
Czas się ruszyć
Do mista gdzie znajdziesz prawdziwe gnidy
Ach dzieciaku. Czy to nie żałosne?
Czasem może być naprawdę do dupy
No dalej, uderz mnie!

MATKA

Mówię ci mała, nie jest łatwo prowadzić cygańskie życie
Śnię, dryfuję w mętnej wodzie i tracę kontakt z rzeczywistościa
Kochanek na całego, zawsze w utajeniu
Nigdy nie wiedziałem gdzie jesteś
O tak! Ulatniałaś sie, żeby się popisywać
Trzymaj sie matki!

Zawsze kontrolowałaś sytuację
Ziejąc ogniem jak smok
Zachowujesz się jak wieczny czubek
Lepiej się zmień
Bo będziesz musiła wrócić na odwyk

Ciężko jest żyć tak jak się chce
Trudno jest znaleźć spokój myśli
Według mnie powinnaś to wszystko piepsznąć
Tylko nie zapomnij do mnie napisać
Być łysą jak jajo w wieku osiemnastu lat
I pracowac dla tatusia to kanał
Ciągle napełniasz usta jego kapuchą
Lepiej się zastanów, bo jeszcze chwila
I będziesz musiała wrócić na odwyk

Trzymaj się matki, powiedz jej gdzie byłaś
Żyjesz marzeniami, śpisz do południa i palisz herbatę
Trzymaj się matki, powiedz jej gdzie byłaś
Żyjesz marzeniami, śpisz do południa i wkurzasz mnie

Ciężko jest żyć...
Trzymaj się...
O! O! O! Tak

CIERPLIWOŚĆ

Ronię łzę, bo tęsknię za tobą
Ciągle jeszcze nie mogę się uśmiechnąć
Dziewczyno, każdego dnia myślę o tobie
Był czas kiedy miałem wątpliwości
Ale ty mnie uspokoiłaś
Nie mam wątpliwości że jestes w moim sercu

Kobieto, nie spiesz się, to samo przyjdzie
Potrzebna jest nam tylko odrobina cierpliwości
Skarbie, powoli, a razem będziemy już zawsze
Tylko odrobinę cierpliwości

Cierpliwości
Tak

Siedzę na schodach, bo chcę być sam
Jeśli nie mogę cię teraz mieć, poczekam
Czasem czuję że już nie wytrzymam
Ale nie jestem w stanie przyspieszyć czasu
Wiesz, skarbie, że jeszcze jedno trzeba wziąć pod uwagę
Powiedziałe, daj sobie czas, a wszystko będzie w porządku
Potrzebna jest nam tylko odrobina cierpliwości
Skarbie nie spiesz się, bo światła świecą jasno
Oboje mamy to, czego potrzebujemy
Nie będziemy udawali, a ja niczego nie popsuję

...odrobina cierpliwości

Potrzebna jest nam odrobina cierpliwości
Trochę cierpliwości
Musimy byc bardziej cierpliwi
Wystarczy tylko być cierpliwym
Trochę cierpliwościPotrzebna jest nam tylko cierpliwość
Tak, cierpliwość

Chodzę ulicami i próbuję to pojąć
Tylu ludzi dookoła
Wiesz, że nie lubię tłumów
Nie mam czasu na zabawę bo jesteś mi potrzebna
Jesteś mi potrzebna (x3)

KIEDYŚ JĄ KOCHAŁEM

Kiedyś ją kochałem, ale musiałem ją zabić (x2)
Musiałem ją zakopać w ziemi
Ciągle jeszcze słyszę jej narzekanie

Kiedyś ją kochałem, ale musiałem ją zabić (x2)
Wiedziałem, że będę za nią tęsknić
Więc musiałem ją sobie zatrzymać
Pochowałem ją w moim ogrodzie

Kiedyś ją kochałem, ale musiałem ją zabić (x2)
Tak mnie wkurzała, że dostawałem świta
Teraz jest mi lepiej

JESTEŚ SZALONA

Szukałem śladu, szukałem serca
Szukałem kochanki w świecie, który jest zbyt mroczny
Nie chcesz mojej miłości, chcesz zaspokojenia
Nie potrzebujesz mojej miłości
Musisz znaleźć sobie pole do działania

Powiedziałaś dokąd idziesz i co zamierzasz zrobić
Szukałem wszędzie, szukałem ciebie

Nie chcesz mojej miłości, chcesz zaspokojenia
Nie potrzebujesz mojej miłości
Musisz znaleźć sobie pole do działania
Bo jesteś szalona, jesteś cholernie szalona
Wiesz, że jesteś szalona

Powiedz skąd pochodzisz
Skąd wzięłaś ten punkt widzenia
Kiedy byłem młodszy znałem kogoś takiego jak ty

I mówili:
Nie chcesz mojej miłości, chcesz zaspokojenia
Nie potrzebujesz mojej miłości
Musisz znaleźć sobie pole do działania
Bo jesteś szalona, jesteś cholernie szalona
Wiesz, że jesteś szalona
Powiedziałem, że jesteś szalona
Wiesz, że jestes szalona, jesteś szalona
Wiesz, że jesteś szalona (x2)
Wiesz, że jesteś szalona, wiesz że jesteś
Przyznaj to - jesteś cholernie szalona

JEDEN Z MILIONA

Chyba potrzebowałem trochę czasu, żeby się wyrwać
Trochę spokoju myśli
Złapałem okazję do Los Angeles
Może pojadę liniami Greyhound

Policjani i czarnuchy, złaźcie mi z drogi
Nie mam dziś ochoty kupować tych waszych złotych łańcuchów
Nie chcę też kajdanków zaciśniętych za moimi plecami
Potrzebuję tylko bilet
To się ma, przestańcie chrzanić

Jesteś jednym z miliona
Właśnie tak
Jesteś jednym z miliona
Jesteś wschodzącą gwiazdą
Może któregoś dnia się zobaczymy
Zanim się nie rozpłaczemy
Chcięliśmy cię dosięgnąć, ale byłeś za wysoko
Za wysoko (x4)

Imigranci i pedały nie mają dla mnie sensu
Przyjeżdżają do naszego kraju
I myślą że mogą robić co im sie podoba
Na przykład założyć mini - Iran
Albo szerzyć jakąś piepszoną zarazę
Rozmawiają tyloma chrzanionymi językami
Że to wszystko dla mnie Greka

Niektórzy mówią, że jestem leniwy
Inni, że po prostu jestem sobą
Niektórzy mówią, że jestem szalony
I chyba zawsze taki będę
Tyle czasu minęło od kiedy poznałem co dobre, a co złe
Wszystko i tak prowadzi do końca
Nie będę się zatrzymywał

Jesteś jednym z miliona
Właśnie tak
Jesteś jednym z miliona
Jesteś wschodzącą gwiazdą
Może któregoś dnia się zobaczymy
Zanim się nie rozpłaczemy
Chcięliśmy cię dosięgnąć, ale byłeś za wysoko
Za wysoko (x4)

Radykałowie i rasiści, nie wytykajcie mnie palcami
Jestem białym chłopakiem z prowincji
I próbuję wiązać koniec z końcem
Nie potrzebna mi wasza religia
Nie oglądam zbyt częst telewizji
Zarabiam na siebie i to mi wystarczy

Jesteś jednym z miliona
Właśnie tak
Jesteś jednym z miliona
Jesteś wschodzącą gwiazdą
Może któregoś dnia się zobaczymy
Zanim się nie rozpłaczemy
Chcięliśmy cię dosięgnąć, ale byłeś za wysoko
Za wysoko (x4)